“Jesteś jak dzieciak trochę, wiesz? Pójdziesz ogolić nogi, wracasz cała we krwi. Cieszysz się jak widzisz balona. Wierzysz w miłość jak nikt inny i kochasz najmocniej na świecie. Przecież ty nie jesteś przystosowana do tego świata. Ciebie boli to, że ktoś krzywdzi, że ktoś umiera, że są wypadki, jest zło, ludzie są zawistni, a dziwki są tanie.”
essi laine
28 LAT — DZIENNIKARKA
początkująca felietonistka w czasopiśmie dla kobiet „Na obcasach” — weekendowa wolontariuszka w Domu Dziecka, gdzie próbuje spłacić dług wdzięczności — mama sześcioletniego Kaia, największego skarbu i oczka w głowie, dla którego wstaje codziennie z łóżka — od czterech lat w szczęśliwym związku z Finnem
- Załatwię to, a w razie czego będę dzwonił. Pamiętasz, co mówił lekarz? Masz odpoczywać. Tabun ludzi w dusznym sklepie na pewno temu nie sprzyja - powiedział, spoglądając na swoją narzeczoną z troską w jasnych oczach. Kobieta od piętnastu minut próbowała go przekonać, iż pomoże mu w kupieniu ostatnich prezentów, na co Aki kategorycznie nie chciał się zgodzić. Pomimo tego, że ciąża nie była w żaden sposób zagrożona, mężczyzna drżał na samą myśl, iż coś mogłoby pójść nie tak. Wiedział, jak wyglądają centra handlowe w tym okresie - przepychanki, tłumy osób wirujących między jedną, a drugą półką i kilometrowe kolejki do kas. Nie chciał, by Nea się przemęczała, zwłaszcza że nie było potrzeby, by jechali tam we dwójkę. Większość prezentów była już kupiona i spakowana, zostały jedynie drobiazgi wypisane na krótkiej liście, które Fin mógł przecież kupić w pojedynkę. Słodycze, koszula dla brata Nei oraz wymarzona gra dla jego sześcioletniego syna, butelka dobrej whisky dla ojca i zakupy spożywcze na wigilijną kolację, którą mieli spędzić z najbliższą rodziną kobiety. Wszystko zapisane na kartce, którą ciemnowłosy już schował do tylnej kieszeni spodni. Pomimo usilnych próśb Nei, w tej kwestii Fin pozostał stanowczy i mimo, iż zwykle wystarczał jej jeden uśmiech, by mężczyzna się złamał, tym razem nie dał za wygraną. Narzucił płaszcz, założył zimowe buty i cmoknął narzeczoną w czoło, uśmiechając się przy tym delikatnie.
OdpowiedzUsuń- Postaram się wrócić jak najszybciej. Jakby coś ci się przypomniało to dzwoń - powiedział na odchodnym, mimowolnie przesuwając dłonią po okrągłym brzuchu kobiety. Dahlia, bo takie imię wybrali dla córeczki, już teraz była oczkiem w głowie Fina. Nawet jego znajomi często żartowali, że dostał do głowy jeszcze przed narodzinami pierwszego dziecka. Razem z narzeczoną zaprojektował pokój dla dziecka, a następnie w pojedynkę go wyremontował, wkładając w to całe swoje serce. Pomimo tego, iż Nea była dopiero w siódmym miesiącu ciąży, Aki nie mógł się powstrzymać i dwa tygodnie wcześniej kupił małe buciki Nike z limitowanej edycji Star Wars, uważając, że jego córka będzie w nich wyglądała fantastycznie. Fakt, iż będą one dobre dopiero, kiedy mała skończy roczek, wydał się mu w ogóle nie przeszkadzać. Nea lubiła nawet żartować, iż to on przeżywa całą ciążę bardziej niż ona sama i chyba było w tym ziarnko prawdy.
Tak jak przypuszczał - centrum było pełne ludzi, którzy na ostatnią chwilę próbowali jeszcze coś dokupić. Cudem znalazł miejsce parkingowe, uprzednio jeżdżąc samochodem w kółko i modląc się, by akurat ktoś wyjeżdżał. Co prawda nie przepadał za tłumami i ściskiem, lecz zakupy musiały zostać zrobione, dlatego starał się podejść do tego w spokojny sposób. Na pierwszy odstrzał wybrał elegancki sklep dla mężczyzn, gdzie wcześniej już wybrali odpowiednią koszulę dla Viljara, lecz musieli poczekać aż zostanie dosłany odpowiedni rozmiar. Kolejka nie była aż tak długa, co tylko pomogło w utrzymaniu dobrego humoru. Zakupy w supermarkecie postanowił zrobić na samym końcu, zatem po zapłaceniu za prezent dla przyszłego szwagra, ruszył w stronę sklepu z zabawkami. Na liście miał wypisane trzy gry, o których wspominał mały Akke, musiał jedynie je porównać i wybrać najlepszą. No i oczywiście dokupić coś jeszcze, bo jako ulubiony wujek musiał rozpieszczać swoją pociechę.
Odnalezienie odpowiedniego działu nie było takie trudne. Aki odszukał trzy wybrane tytuły i z zamyśloną miną czytał tekst, umieszczony na drugiej stronie opakowania jednej z nich. W pewnym momencie usłyszał tupot dziecięcych stóp i już po chwili pojawił się obok niego chłopczyk, na oko w wieku Akke, oglądający tę samą grę.
- Myślisz, że jest fajna? - zagadnął Fin, spoglądając na dziecko. Chłopczyk w momencie się rozpromienił i zaczął opowiadać o grze, co tylko utwierdziło mężczyznę w wyborze prezentu. Już otwierał usta, by coś odpowiedzieć, kiedy nagle obok chłopca pojawiła się kobieta, porywając go w ramiona. Aki nie musiał czekać, aż wstanie, by rozpoznać kim była. Jej profil, miękko układające się włosy, nawet budowa ciała. I zapach truskawkowego szamponu, który poczuł nawet w zatłoczonym sklepie.
UsuńEssi.
Poczuł dreszcze, przebiegające po plecach i przeraźliwy chłód na ciele, pomimo iż w sklepie było gorąco. Stał jak skamieniały, ściskając w ręce opakowania gier i wpatrując się w kobietę z niedowierzeniem w niebiesko-szarych oczach. Nie wiedział, co powiedzieć i jak się zachować. Minęło sześć długich lat odkąd się widzieli po raz ostatni.
AKI
To było uderzenie, które miażdżyło bardziej niż pięść kierowana w stronę jego twarzy czy kolano wymierzające cios prosto w brzuch. Miał wrażenie, że wszystkie jego organy wewnętrzne skurczyły się i owinęły jeden wokół drugiego, powodując niemiłosierny uścisk, który nie pozwalał mu na złapanie głębszego wdechu. W jego głowie echem odbijał się sposób, w jaki bliźniaczka wypowiedziała jego imię, przywołując wszystkie te momenty, kiedy szeptała mu je do ucha. W jednej chwili ogromny sklep zamienił się w malutki, zaduszony korytarzyk z grami, poza którym nic nie istniało. Nie było odgłosu rozmów, krzyków dzieci, kilometrowej kolejki do kasy. Była tylko ona, stojąca naprzeciw i wpatrująca się w niego szerokimi ze zdziwienia oczami, za którymi tak bardzo tęsknił. Nie był w stanie wydusić z siebie słowa, bo i co miałby powiedzieć? To on był tym, który ją zostawił, który wyjechał i nie wykonał nawet jednego telefonu. Uczucie nienawiści, jakie czuł sam do siebie zaraz po opuszczeniu bliźniaczki, wróciło w jednej sekundzie. Tak, jak gdyby ciągle w nim było, ukryte, czekające na odpowiedni moment. Sześć lat temu, kiedy wrócił do Helsinek, był bliski popełnienia samobójstwa. Nie mógł na siebie patrzeć, nie mógł znieść ciągłego natłoku myśli i tych wszystkich pytań bez odpowiedzi. Wiedział, iż nie było powrotu, że to, co było między nimi, jest skończone. Jednak nie mógł się z tym pogodzić. Zatracał się w kolejnych bijatykach, lądując później w szpitalach ze złamanymi kośćmi czy nawet z krwotokiem wewnętrznym. Na szczęście Baby Doll była wówczas przy nim, nie poddała się i pomogła mu wyjść na prostą. Nie było łatwo, lecz po nocach spędzonych na rozmowach i terapii, na jaką zapisała go dziewczyna, dał radę. Nie mógł powiedzieć, iż Essi zniknęła z jego życia kompletnie, lecz nie stała na drodze w rozpoczęciu nowego rozdziału. Nadal tkwiła w jego głowie, lecz nie wywierała na nim aż tak ogromnego nacisku.
OdpowiedzUsuńŚmieszne, że akurat pomyślał o tym wszystkim. Widok siostry przywołał wszystkie wspomnienia - zarówno te dobre, z okresu, kiedy byli 'młodym małżeństwem', jak i te złe, po rozstaniu. Z ulgą jednak stwierdził, że nie czuje do dziewczyny już żadnego żalu. Jego stosunki z samym sobą w tej kwestii wciąż nie były w pełni jasne, lecz starał się nie dopuszczać poczucia winy do głosu. Przeszłości nie dało się zmienić, jaki więc był sens w zadręczaniu się?
Chciał coś powiedzieć, cokolwiek, nawet jeżeliby miało być to banalne, lecz słowa nie chciały wyjść spomiędzy jego warg. Był zbyt zszokowany całą tą sytuacją, tym przypadkiem, że akurat tego dnia postanowili zrobić zakupy w tym samym sklepie. Aki do tej pory nie zdawał sobie przecież sprawy, iż Essi była w Helsinkach i nigdy by się nie spodziewał, że spotkają się w taki sposób. Zanim się otrząsnął, a jego mózg wrócił do prawidłowego funkcjonowania, dziewczyna zdążyła wymamrotać dwa zdania i zniknąć. Dopiero wówczas cała sytuacja dotarła do niego. Do cholery, to była Essi. Nie mógł pozwolić jej tak odejść. Nie wierzył w przypadki, a zatem to spotkanie musiało do czegoś prowadzić.
Bez namysłu odłożył gry na półkę i wybiegł ze sklepu. Kątem oka dostrzegł, jak siostra wraz z synkiem wchodzą do windy i zjeżdżają na parking. Aki wybrał schody, biegł szturchając ludzi i mamrocząc przepraszam pod nosem. Zatrzymał się dopiero wtedy, gdy ujrzał bliźniaczkę gotową do wejścia do samochodu.
- Essi, zaczekaj - rzucił, stojąc w niedużej odległości od niej.
AKI
Pierwsza faza to ból i wściekłość. Osoba, która wydawała się najważniejszym człowiekiem na świecie, nagle staje się kimś zupełnie obcym. Właściwie przekształca się w cel, na którym wyładowuje się całą swoją złą energię. Jest uosobieniem zła, zawiera w sobie wszystkie najbardziej wstrętne cechy, którymi człowiek gardzi. Pieprzyk na lewym udzie w kształcie serca przestaje być uroczy. Nagle przypomina bardziej gnijący kwiat niż znak miłości. Zamiast uniesienia, czujesz obrzydzenie na widok danej osoby. Masz ochotę wykrzyczeć każdy żal prosto w jej twarz, nie hamując się, nie bacząc na słowa. Masz ochotę na obelgi, przekleństwa, najbardziej wyszukane synonimy słowa dziwka. Chcesz krzyczeć i tylko krzyczeć, nie istnieje coś takiego jak spokojny ton bądź milczenie. Jest natomiast chaos, który cię otacza, który jest w tobie, który odzwierciedlają poprzewracane meble w salonie i zbite lustro w łazience. Chaos, który wkłada ci do ręki kolejną butelkę i wsuwa między palce następnego papierosa. Pierwsza faza to również nienawiść. Do siebie, do niej, do całego świata. Nawet do tego bezbronnego kota, który wybrał się w odwiedziny do twojego ogrodu i ułożył się wygodnie w plamie gorących promieni słonecznych. Nie możesz patrzeć na twarz, która kiedyś przynosiła ci tyle szczęścia. Nagle zdajesz sobie sprawę, że nie pamiętasz nawet uśmiechu, który witał cię każdego dnia przez praktycznie całe twoje życie. Jej oczy, twoje oczy, wszystko zgasło. Nie ma już nic.
OdpowiedzUsuńDestrukcja. Zatracasz się w bólu fizycznym, bo masz nadzieję, że uśpi on twoje uczucia. Nie ma znaczenia gdzie i z kim, ważne są zaciśnięte pięści i chrupot łamanego nosa. Jeszcze parę kolejnych bójek i dostaniesz tabliczkę z napisem stały klient w pobliskim szpitalu. Właściwie nie pamiętasz już, jak twoja twarz wygląda bez zadrapań, opuchniętej wargi i fioletowej otoczki wokół oka. Z każdą kolejną walką masz nadzieję, że to ona przyniesie finalne uczucie błogiego otępienia. Jednak nic nie pomaga, wściekłość wcale się nie zmniejsza, a wręcz przeciwnie. Z każdym uderzeniem złość wypełnia każdą cząstkę twojego ciała. To nie ma końca.
Pustka. Następuje po dniach przepełnionych dziką furią. Pojawiają się pytania, miliony pytań i nieskończonych sentencji, z brakiem odpowiedzi. Znikają kolory i pojawia się szarość. Obejmuje cię poczucie samotności, nawet jeżeli otaczają cię wszyscy twoi najlepsi przyjaciele. Dni spędzone są na milczeniu. W trakcie pracy często zakładasz słuchawki, wmawiając sobie i innym, iż muzyka pozwala ci się skupić. Prawda jest taka, że nie chcesz z nikim rozmawiać, nawet jeżeli miałaby to być najbardziej trywialna konwersacja na świecie. Chcesz zniknąć. Często stajesz na krawędzi mostu, bawisz się ostrymi narzędziami, nie rozglądasz się podczas przechodzenia przez ulicę. Nie ma nic. Toniesz w czarnej otchłani, lecz właściwie nie masz ochoty na wypłynięcie. Nie robisz nic, by to powstrzymać. Po prostu trwasz.
Czujesz jak drobna dłoń chwyta twoją i wyciąga cię na powierzchnie. Bierzesz wdech, pierwszy wdech tonącego, który spędził wystarczającą ilość czasu pod wodą by być praktycznie martwym. A jednak wciąż żyjesz.
Sześć ostatnich lat mignęło w głowie Aki'ego niczym przyspieszony film. Wszystko wróciło, każde wspomnienie, jedno nakładające się na drugie. Jednak nie było już żalu bądź złości. Było dziwne ciepło rozpowszechniające się do każdej komórki ciała, jak gdyby to był moment prawdziwego oczyszczenia. Może tylko tego im brakowało do całkowitego rozgrzeszenia i wybaczenia? Jednego, przypadkowego spotkania? Patrząc na Essi nie mógł być na nią wściekły, nie mógł nawet nie czuć nic. Miał ochotę porwać ją w ramiona i zapewnić, jak bardzo się o nią martwił i jak bardzo się cieszy widząc ją całą i zdrową. Fakt, iż nie odzywał się do niej przez te wszystkie lata wcale nie oznaczał, że o niej nie myślał. Było wręcz przeciwnie.
UsuńPokręcił tylko głową w odpowiedzi na jej słowa. Nie chciał przeprosin, nie chciał do tego wracać. Wybaczył jej w momencie, gdy tylko ją zobaczył. Nie potrzebował więcej niż tylko wiadomości, iż jest bezpieczna, a na to wszystko wskazywało. Nie widział w sensu w rozdrapywaniu dawnych ran. Ich spotkanie było cudem i nie wierzył w to, że było przypadkowe. Coś nad nimi czuwało.
- Essi - powiedział tak cicho, że ledwo sam siebie słyszał. Bez namysłu przyciągnął siostrę do siebie i mocno przytulił, wplatając palce w jej włosy. Mogła go odepchnąć, mogła na niego nakrzyczeć. Mimo to nie potrafił się powstrzymać. Tęsknił za jej bliskością przez te wszystkie lata.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że cię widzę - wyszeptał, czując jak pojedyncza łza spływa mu po twarzy.
AKI
Nie mógł nienawidzić Essi. Nawet zaraz po rozstaniu, kiedy czuł do niej żal, złość i niechęć, i ostatnią rzeczą na świecie jakiej pragnął było spotkanie z nią, wiedział, iż nie jest w stanie przestać kochać siostry. Zbyt dużo razem przeżyli, by jedno niepowodzenie to przekreśliło. Pierwsze lata rozłąki były nieustanną walką między tęsknotą za bliźniaczką, a argumentami popierającymi rozpad ich związku. Oczywiście pierwsze miesiące zdecydowanie różniły się od tych późniejszych, a po ponad dwóch latach dawny ból znacznie osłabł i została jedynie pustka, której nie mógł zapełnić niczym innym. Niejednokrotnie siedział w środku nocy w ciemnym pokoju, w zupełnej ciszy i analizował wszystko od nowa. Całą sytuację, krok po kroku, sekunda po sekundzie. Wiedział, że jego wybuch był spowodowany tylko i wyłącznie ogromną miłością do Essi. I choć zdawał sobie sprawę z tego, iż w wielu momentach przesadzał i podczas ich ostatniej kłótni powiedział o kilka słów za dużo, to nie mógł powiedzieć, że gdyby cofnął się w czasie to by to zmienił. Kochał siostrę zbyt mocno, by zareagować do podobnej informacji w sposób spokojny. Znał swój wybuchowy charakter i gdyby mieli odgrywać tę scenę na nowo, był pewien w stu procentach, że zachowałby się identycznie. Jednak czas mijał i Fin zaczął powoli dostrzegać, iż zachował się bardzo egoistycznie. Tak naprawdę za rozpad ich związku uznawał ciążę Essi, która była spowodowana jej jednonocnym wybrykiem, podczas gdy on sam zdradził ją w trakcie wyjazdu do Helsinek. Mimo, iż jego występek nie owocował w zaokrąglonym brzuchu, nie dawało mu to spokoju. Zwłaszcza, że nawet nie powiedział o tym siostrze, zostawiając ją samą z całą winą na jej drobnej osóbce. Ta myśl zazwyczaj doprowadzała go do obłędu i była bodźcem do wyjścia o trzeciej nad ranem na ulice miasta i szukania zaczepki.
OdpowiedzUsuńDni, podczas których miał ochotę zadzwonić do siostry bądź jechać do ich małego domku na obrzeżach miasteczka były niezliczone. Zawsze jednak powstrzymywało go poczucie winy i fakt, iż nie wiedziałby, co mógłby jej powiedzieć. Już raz zachował się egoistycznie, kiedy uznał, iż jej zdrada jest niedopuszczalna, podczas gdy swoją przemilczał. Gdyby po tylu miesiącach czy latach próbował wpakować się do jej życia na nowo, ot tak, jak gdyby nic się nie stało, zachowałby się jak jeszcze większy dupek. Przekonywał siebie, iż Essi jest wystarczająco silna i że z pewnością ułożyła już sobie życie na nowo. Jego jeden telefon mógł to przekreślić, a mimo wszystko nadal zależało mu, by siostra była szczęśliwa. To oraz wstyd powstrzymywałby Fina przed odnalezieniem siostry. Najbardziej jednak bolały pytania ich wspólnych znajomych i kłamstwa, które musiał opowiadać za każdym razem. Niełatwo było wymyślić dobrą bajeczkę, w którą wszyscy by uwierzyli, kiedy większość ich przyjaciół z Helsinek doskonale wiedziała, jak zżyci byli ze sobą. Jasne jednak było to, iż jest to drażliwy temat dla młodego tatuatora i po pewnym czasie wszyscy dali sobie spokój, akceptując sytuację taką, jaka była. Nigdy więcej Aki'ego i Essi, został jedynie Aki.
Teraz, stojąc przed siostrą, nie mógł nienawidzić ani jej, ani małego Kaia, który siedział grzecznie w samochodzie. Mimo, iż lata temu nazwał go bachorem zanim chłopiec się urodził i ostatnią rzeczą jakiej pragnął było obserwowanie, jak bliźniaczka wychowuje dziecko, które nie jest jego, w tym momencie czuł zupełnie odwrotne emocje. Kai był uroczym dzieckiem, a Essi wspaniałą matką - Aki zrozumiał to w pierwszej sekundzie, gdy zobaczył jak bliźniaczka patrzy na swojego syna. Było w nich tyle miłości, że Fin nawet nie pomyślał o tym, iż jest to dziecko Mathiasa. To już nie miało żadnego znaczenia, a z resztą chłopiec nie był niczemu winien. Po sześciu latach rozłąki wszystko przestawało tracić na sile, nie było już żalu czy gniewu. Była tylko tęsknota, która została zaspokojona tym przypadkowym spotkaniem. Dlatego też nie był w stanie wypuścić siostry z niedźwiedziego uścisku. Jej ciało przylegającego do jego przywołało ogrom wspomnień i dopiero teraz ciemnowłosy zdał sobie sprawę, że to właśnie tego brakowało mu przez te wszystkie lata - bliskości bliźniaczki.
Usuń- Najgorsze tabletki na świecie - przyznał, śmiejąc się na to wspomnienie. Również dokładnie pamiętał tamtą sytuację, która teraz wydawała się lata świetlne odległa. Jak dobrze byłoby wrócić do tych beztroskich lat dzieciństwa, kiedy największym problemem był obrzydliwy smak lekarstwa.
Aki uśmiechnął się delikatnie na jej słowa. Pogładził bliźniaczkę po policzku i pocałował ją w czoło.
- Mogę czytać nawet całą noc, jak długo byś tego potrzebowała - powiedział cicho. Chciał dodać coś jeszcze, jednak jego telefon zdecydował się zadzwonić akurat w tym momencie. Fin wywrócił oczami, sięgnął do kieszeni i odrzucił połączenie. Nic nie było ważniejsze od jego chwili spędzanej z siostrą.
- Wiem, że są święta i z pewnością masz dużo planów, ale... Znajdziesz jakąś chwilę dla mnie? Chociaż na kawę? - zapytał nieśmiało, jakby wciąż bojąc się, że siostra odrzuci jego propozycję.
Aki
Aki nie pamiętał drogi przebytej do domu; jechał na pamięć. Dopiero kiedy zatrzymał się przed blokiem, w którym mieszkali razem z Neą , zdał sobie z tego sprawę i był szczerze zdziwiony, iż nie skończyło się to mniejszym bądź większym wypadkiem. Nie pamiętał, jak pokonał wszystkie skrzyżowania, czy w ogóle włączał migacz przy skręcaniu i czy aby na pewno zatrzymywał się na każdym czerwonym świetle. Jego myśli były pochłonięte analizowaniem spotkania z siostrą i milionem pytań, jakie chciał jej zadać. Nagle sześć pustych lat bez bliźniaczki wydało się ogromnym głazem, uwiązanym do kostki i ciągnącym ku otchłani, powodującym zalanie płuc zimną wodą. Teraz zdał sobie sprawę, iż jest to szmat czasu i przecież wszystko mogło się zmienić. Jak podczas jednego spotkania, jednej kawy, mieli sobie opowiedzieć całe swoje nowe życie? Z resztą Aki nie wyobrażał sobie mówienia o pewnych sprawach, zwłaszcza o tych z początkowego okresu, zaraz po odejściu. Dwa pierwsze lata były dla niego tragiczne i to również w sensie fizycznym, bo praktycznie przez cały ten czas chodził pobity i obolały. O tym z pewnością nie zamierzał wspominać bliźniaczce; nie był z tego szczególnie dumny i raczej unikał rozmów na ten temat. Przez co najmniej piętnaście minut siedział w samochodzie, nie mogąc się otrząsnąć z tego, co właśnie się zdarzyło. Nawet kiedy pomyślał, że miałby powiedzieć Essi, iż jest zaręczony i spodziewa się pierwszego dziecka, w jego gardle pojawiała się ogromna gula, której nie mógł przełknąć. Najśmieszniejsze było to, że reagował tak, mimo iż siostry nie było obok niego. Bał się nawet myśleć, co będzie jeżeli siądą naprzeciw siebie. Czy nastanie krępująca cisza czy jednak będzie jak dawniej? Fin nie wiedział, czego się spodziewać. Ich przypadkowe spotkanie było zbyt krótkie by ocenić, czy bliźniaczka bardzo się zmieniła po tylu latach. Mimo, iż przez moment wydawało się, że wszystko jest jak dawniej, Aki wątpił by to samo uczucie towarzyszyło im podczas spotkania w kawiarni. Z resztą, jak mógł debatować o tym w jakim stopniu zmieniła się Essi, skoro wiedział, iż sam nie jest już tą samą osobą co kiedyś? Nie miał pewności, czy siostra zaakceptuje nowego Akiego, jego nowe życie związane ściśle z drugą kobietą i małą istotką, która już za nieco ponad miesiąc miała przyjść na świat.
OdpowiedzUsuńNea od razu zauważyła, iż coś jest nie tak. Fin po powrocie do domu zazwyczaj całował ją w czoło lub dawał krótkiego buziaka, a następnie gładził jej okrągły brzuch i opowiadał coś córce. To było już jak rytuał, Dahlia stała się oczkiem w głowie mężczyzny w momencie gdy tylko dowiedział się o ciąży swojej narzeczonej. Tym razem odstawił jedynie zakupy na podłogę i wymamrotał zlepek niezrozumiałych słów pod nosem. Był nieobecny i dopiero po dłuższej chwili namawiania wyjaśnił pokrótce co się stało. Blondynka była w szoku, lecz bez zastanowienia przyznała, iż Aki musi się spotkać z siostrą. Tego typu spotkania nie są przypadkowe, oboje zdawali sobie z tego sprawę. Nea widziała, jak bardzo Fin jest tym przejęty i nawet nie zamęczała go rozmową, wracając do czytania książki i od czasu do czasu zerkając na swojego przyszłego męża. Brunet natomiast nie mógł usiedzieć w miejscu. Była dopiero godzina trzynasta, co oznaczało cztery długie godziny pełne oczekiwania. Próbował się czymś zająć, ugotować obiad, popracować… Nie mógł się jednak na niczym skupić. Widok Essi zmącił mu w głowie i nie mógł pozbyć się jej obrazu z myśli. Wyglądała prześlicznie, nie tak jak ostatnim razem gdy się widzieli, kiedy była zapłakana i krucha. Przytulenie jej natomiast wydało się tak znajome i tak… Odpowiednie. Tak jakby to było coś, co powinien robić każdego dnia. Nea przewiercała go spojrzeniem i wiedział, że tylko hamuje się przed zadawaniem pytań. On jednak nie miał na nie odpowiedzi i blondynka wydawała się o tym wiedzieć, dlatego też dała mu spokój. Temat Essi był tematem tabu, Aki bardzo jasno to zaznaczył już na samym początku ich związku. Dlatego też pojawienie się bliźniaczki było równie zaskakujące tak dla bruneta, jak i dla jego narzeczonej.
Zjawił się w Bagdad Café nieco wcześniej niż powinien, jednak nie mógł już wysiedzieć w domu. Stresował się. W pewnym momencie był bliski roześmiania się – nigdy by się nie spodziewał, że przed spotkaniem z siostrą będzie tak nerwowy. Jeszcze w domu zastanawiał się, jak powinien się ubrać, lecz zgodnie z Baby Doll stwierdzili, że nadzwyczajna elegancja nie jest potrzebna. Dlatego wyglądał zupełnie zwyczajnie, jego styl nie zmienił się wiele na przestrzeni lat – ciemne, wąskie jeansy i czarny sweter, którego rękawy podwinął do łokci. Zamówił kawę orientalną z chilli dla siebie, ulubione karmelowe latte dla siostry oraz po kawałku gorącej szarlotki z lodami waniliowymi. W momencie, gdy kelnerka odchodziła od jego stolika, do jego ucha dobiegł dźwięk dzwoneczków oznajmiających otwarcie drzwi. Uniósł spojrzenie i bezwiednie się uśmiechnął widząc bliźniaczkę, kierującą się w jego stronę. Wstał i przytulił siostrę na przywitanie, całując ją delikatnie w policzek.
Usuń- Cieszę się, że przyszłaś –przyznał szczerze, siadając z powrotem na swoim miejscu. Chłonął wzrokiem jej widok, tak jak gdyby miała za sekundę zniknąć. Po tylu latach nie mógł się na nią napatrzeć.
Aki
Nie mógł oderwać wzroku od siostry i nawet nie wpadł na to, iż jego lustrujące spojrzenie mogło być niekomfortowe bądź nie na miejscu. Analizował każdy szczegół, badał jej uśmiechniętą twarz, rejestrował kolory jakie dobrała i na jaki styl się zdecydowała. Dobór sukienki nie zaskoczył go, Essi zawsze była dość dziewczęca, natomiast musiał przyznać, iż śliwkowy kolor nadzwyczajnie do niej pasował. Jej włosy były delikatnie pofalowane, tak jak to pamiętał i wciąż wydawały się niesamowicie miękkie, tak że musiał się pohamować by nie chwycić pukla między palce by sprawdzić ich strukturę. Znajomy zapach truskawek dotarł do niego gdy tylko bliźniaczka przytuliła go na przywitanie i wywołał serię wspomnień w głowie. Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo brakowało mu tej woni w codziennym życiu i dlaczego za każdym razem, gdy wyczuwał truskawki w sklepie, czuł dziwny ucisk w żołądku.
OdpowiedzUsuń- Wyglądasz naprawdę… Zniewalająco. Dobrze cię taką widzieć – przyznał, obdarowując siostrę ciepłym uśmiechem. Essi nie była już kruchą dziewczyną, potrzebującą opieki; była silną kobietą i Aki czuł od niej taką właśnie energię. Z jednej strony wydawało mu się, że całkowicie się zmieniła, lecz kiedy usłyszał jej śmiech i wesoły ton głosu, wydało mu się, iż wszystko jest tak jak dawniej. Siedzieli w Bagdad Café tak jak tysiące razy wcześniej, z identycznym zamówieniem, nawet przy tym samym co zwykle stoliku. W jednej chwili Fin poczuł się jak dwudziestolatek; nie było żadnego żalu ani złych wspomnień. Był tylko on i jego najlepsza przyjaciółka, z którą wreszcie miał okazję porozmawiać. I nie miało znaczenia to, o czym będzie rozmowa – mogły być to sprawy błahe bądź poważne, najważniejsze jednak było to, że się widzieli.
- Sam fakt, że robiłaś obiad jest godny pochwalenia, a i nawet nagrody! A incydent z cukrem bym po prostu zignorował, i tak jestem zaskoczony, że chciałaś dodać do potrawy jakąkolwiek przyprawę – zażartował. Oboje doskonale wiedzieli, że to on zwykł gotować dla ich dwójki i przeważnie nie dopuszczał nawet siostry do kuchni, mówiąc, iż jest to jego działka. Teraz jednak Aki był niemal pewien, że Essi wyrosła na dobrą kucharkę – Kai zdecydowanie nie wyglądał na dziecko, któremu brakuje dobrego jedzenia, a i bliźniaczka nie była w żadnym wypadku wychudzona.
- Cóż, jestem niemal w stu procentach pewien, że po prostu kupiłaś jakiś magiczny czajnik, który nie pozwala ci na przypalenie wody. Nie przypisywałbym tobie wszystkich zasług – dodał, puszczając w jej stronę oczko. Jak dobrze było ponownie siedzieć z Essi i żartować, jak gdyby nic się nie stało. Byli już jednak dorośli, jaki byłby sens we wracaniu do tego, czego nie można było już zmienić?
- W takim razie coś czuję, że nas stąd wykopią… Dwie godzinki raczej nie wystarczą na opowiedzenie każdego szczegółu – stwierdził z uśmiechem, upijając łyk ostrej kawy. Nabrał na widelczyk kawałek szarlotki i w momencie próbowania jej, zauważył, iż smakuje ona dokładnie tak samo jak te sześć czy siedem lat temu.
- Nawet nie wiem gdzie jest początek – przyznał, wykrzywiając usta w nieznacznym uśmiechu. Nie wiedzieć czemu poczuł dziwne ukłucie, gdy pomyślał, iż zaraz powie Essi o swoim związku i dziecku, o tym że wyrósł już z bijatyk i się ustatkował, w co nigdy wcześniej nie wierzył. Tak jak gdyby bał się tym podzielić. Zaraz jednak ocknął się; był przecież na kawie ze swoją najlepszą przyjaciółką, powierniczką wszystkich sekretów. Wszak mógł jej powiedzieć wszystko, zawsze tak było i pomimo ich zawiłej przeszłości, wydawać by się mogło, by ta rzecz się nie zmieniła.
- Dorobiłem się swojego studia, wszystko dobrze prosperuje, także nie mogę narzekać. Czasem sobie dorabiam jako model, kiedy któraś z gazet czy blogów potrzebuje kogoś wydzieranego. A pamiętasz ten wysoki apartamentowiec, który często mijaliśmy w drodze na stację i obiecywaliśmy sobie, że kiedyś kupimy tam mieszkanie? To marzenie udało mi się odhaczyć, mieszkam na szóstym piętrze.
UsuńPrzerwał na moment, by upić łyka czarnej kawy i zasmakować kawałka kruszonki. Po chwili wziął głębszy wdech, uniósł prawą rękę i wskazał na serdeczny palec, na którym widniał pierścionek zaręczynowy.
- No i kto by pomyślał co? Narwaniec Aki postanowił zwolnić i wydorośleć – powiedział, śmiejąc się cicho. Czasami sam nie ogarniał tego, jak bardzo się zmienił przez ostatnie lata. On, który nigdy nie widział siebie jako męża bądź ojca, teraz miał stać się tymi dwoma osobami. – Za ponad miesiąc będę tatą – dodał jeszcze, a radosne iskierki zaiskrzyły w jego jasnych oczach.
Aki
Wypowiedzenie tych słów wcale nie było tak łatwe, na jakie wyglądało. Całą drogę zastanawiał się, jak ma wyznać Essi, że faktycznie ułożył już sobie życie, bez niej. Czuł się fatalnie z pokazywaniem jej pierścionka zaręczynowego, mimo iż jeszcze przed ich przypadkowym spotkaniem, przyszły ślub i dziecko były jego największym szczęściem. Teraz wręcz się tego wstydził. Miał wrażenie, że tymi paroma zdaniami złamał wszystkie dane jej obietnice. I nie miał znaczenia fakt, iż minęło sześć lat odkąd się widzieli, że każde z nich miało prawo pójść własną ścieżką. Aki czuł się winny i w momencie podzielenia się tymi informacjami z siostrą, zaczął tego żałować. Można by porównać to uczucie do emocji jakie czuje osoba, której zmarł ktoś bliski – nosi żałobę przez jakiś okres czasu, lecz nie może ona trwać wiecznie. Każdy o tym wie, lecz wciąż czuje się winien, gdy próbuje zacząć życie od nowa bez czarnych ciuchów i zapłakanej twarzy. Nagle wydało mu się, iż postąpił źle ruszając dalej i układając sobie nowe życie na nowo. Może powinien był czekać? Nawet jeżeli byłoby to te sześć długich lat samotności? Teraz było jednak za późno, czasu nie mógł cofnąć, a i nie byłby w stanie powiedzieć, że Nea i Dahlia nie są jego całym światem. To byłoby okropne kłamstwo, mała Dahlia mimo iż jeszcze nie przyszła na świat, już była jego oczkiem w głowie. Nie mógł się tego wyprzeć. Nawet za cenę zranienia bliźniaczki.
OdpowiedzUsuńJej twarz zmieniła się wyłącznie na sekundę i Fin nie był nawet w stu procentach pewien, czy rzeczywiście to zarejestrował, czy tylko sobie to wyobraził. Strach, że mógł ją ponownie zranić, zupełnie go sparaliżował. Przez dłuższą chwilę nie mógł wykrztusić z siebie słowa, przeklinając siebie samego i fakt, iż nagle stał się bardziej gadatliwy niż zazwyczaj. Z drugiej strony zdawał sobie sprawę z tego, że prędzej czy później by to wyszło. Z resztą Essi była spostrzegawczą osobą, zapewnie zauważyłaby pierścionek w przeciągu kilku następnych minut i sama zadała odpowiednie pytanie. Ponadto spotkali się po to, by opowiedzieć ostatnie sześć lat, jaki miałby sens wpadanie w wir kłamstw już na samym wstępie? Aki mocno przytulił siostrę, nie chcąc jej wypuścić z ramion. Kiedy na nowo była tak blisko niego, wszystko wydawało się być we właściwym miejscu. Tak jakby jej ciało wpasowywało się w jego ciało, nawet jeżeli był to jedynie zwykły uścisk. Fin wziął głębszy wdech, delektując się słodkim zapachem truskawek. Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo tęsknił za tą wonią. Był to przecież jego ulubiony zapach, od zawsze. Ulubiony, bo kojarzył się z Essi.
Zagryzł wargi, kiedy kobieta z powrotem zajęła swoje miejsce. Przez parę pierwszych sekund bał się na nią spojrzeć, tak jak gdyby miał dostrzec ból w jej brązowych oczach. Siostra jednak uśmiechała się i Aki zrezygnował z analizowania, czy jest to uśmiech szczery czy sztuczny. Po prostu odetchnął z ulgą, czując, że najgorszą część ma za sobą. Nie krył w kieszeni więcej niespodzianek; grał w otwarte karty i wszystko wyłożył na samym wstępie.
- A tak to niewiele poza tym. Praca, dom, praca, dom… I tak w kółko – mruknął, wzruszając lekko ramionami. – Chyba faza buntu wreszcie mi przeszła. Czas najwyższy – zażartował jeszcze, wbijając widelczyk w ostatni kawałek szarlotki.
- Ale! Opowiadaj teraz co u ciebie. Aż zżera mnie ciekawość. Zaskoczyłaś mnie już gotowaniem, czekam zatem na więcej niespodzianek – powiedział, szczerząc zęby w łobuzerskim uśmiechu. Nie mógł się doczekać, kiedy to Essi zacznie opowiadać. On nigdy nie był typem osoby, która by wylewnie mówiła o swoim życiu. Najważniejsze fakty potrafił zawrzeć w kilku zdaniach i ciężko było wyciągnąć z niego cokolwiek więcej. Zawsze był raczej słuchaczem, wolał analizować czyjeś słowa i w razie potrzeby coś doradzić.
UsuńSiostra wcale go nie traciła, a właśnie odzyskiwała. Pomimo, iż było to ich pierwsze spotkanie po latach, brunet nie wyobrażał sobie, iż miałby stracić siostrę po raz kolejny. Fakt, że zgodziła się wyjść z nim na kawę, uznawał jako początek nowego epizodu, w którym Essi ponownie gości w jego życiu. Teraz, kiedy była na wyciągnięcie ręki, postanowił, że nie pozwoli jej zniknąć. Będzie się starał odbudować to, co zniszczył, na tyle na ile to było możliwe. Wiedział, że zawsze gdzieś z tyłu pozostanie żal i zapewne nigdy nie będzie tak, jak było wcześniej, lecz to nie oznaczało zerowego kontaktu. Wciąż mogli się spotykać, rozmawiać o wszystkim, dzielić się swoimi porażkami jak i sukcesami. Tak jak to robili w tej właśnie chwili. Czy nie był to pierwszy krok do ponownego zjednoczenia się? Pomimo, że siedzieli tak może z godzinę, Aki nie wyobrażał już sobie codzienności bez siostry. Teraz, kiedy siedziała naprzeciw jego, wszystko wydawało się być na swoim miejscu. Tak jakby ta ziejąca od sześciu lat pustka w jego duszy, wreszcie została zapełniona.
Aki
Ich odczucia były bardzo podobne, mimo iż oboje próbowali je zamaskować. Byli dorośli i zdawali sobie sprawę z tego, iż wyrzucanie żali nie ma najmniejszego sensu. Akty zazdrości i niezadowolenia tylko przekreśliłyby szansę na odbudowanie ich relacji, a na tym przecież obojgu zależało. Dlatego Aki, tak samo jak Essi, starał się zachowywać w miarę neutralnie. Nawet jeżeli poczuł ucisk w żołądku, a zapach truskawek zawrócił mu w głowie, próbował nie pokazać tego na swojej twarzy. Z resztą od zawsze był dobrym aktorem i jako osoba, która niechętnie mówiła o swoich emocjach, był nauczony ich ukrywania. Miał szczęście, gdyż jego uśmiech zawsze wyglądał szczerze, nawet jeśli brunet go wymuszał całą siłą woli. Na dodatek potrafił utrzymać wzrok nawet wówczas, gdy kłamał jak z nut. Dlatego zazwyczaj sytuacje, które były niekomfortowe dla przeciętnego śmiertelnika, Aki’emu uchodziły płazem. Fakt faktem prędzej czy później wybuchał, bo skumulowane uczucia wreszcie dawały o sobie znać. Na przestrzeni lat nauczył się jednak w miarę to kontrolować, uczęszczał nawet przez jakiś czas na terapię, która miała mu pomóc w wyrażaniu swoich emocji. Wiedział, że jeszcze nie było idealnie, ale z pewnością było o wiele lepiej niż jakieś trzy lata temu, kiedy wyżywał się podczas bójek. Nadal pozostał małomówny i bardziej zamknięty, jednak nie wybuchał już tak często i z pewnością stał się mnie agresywny. Praca nad sobą należała do jednych z najcięższych rzeczy, jakie przyszło mu robić w życiu, lecz jak dotąd był dumny z efektów. Co miesiąc celebrował kolejne trzydzieści dni bez pobitego oka, tak samo jak alkoholik świętował dni bez piwa a palacz tygodnie bez papierosów. Bójki były jego uzależnieniem odkąd pamiętał, jednak teraz zamiast walki z drugim mężczyzną, wybierał walkę sam ze sobą i swymi słabościami. Miał w końcu dla kogo to robić; nie wyobrażał sobie, by mała Dahlia miała oglądać ojca z fioletową śliwą wokół oka i zadrapaniami na policzkach.
OdpowiedzUsuń- Dziękuję – powiedział dość nieśmiało, nie mogąc zaprzeczyć. Jego życie nie było bezproblemowe, zarówno pod względem rodzinnym czy finansowym. Jednak było udane, Aki osiągnął to, co sobie od zawsze planował – a przynajmniej jeżeli chodziło o karierę. Małe studio było jego marzeniem odkąd tylko zaczął tatuować, a fakt, iż od czasu do czasu mógł robić za modela, tylko mu schlebiał. Co więcej znalazł kogoś, kto akceptował go takim, jaki był i pomógł mu wyjść z największego doła. Po stracie bliźniaczki nie sądził, by kiedykolwiek zdołał się podnieść, a dzięki Nei i jej ciągłej wierze w jego osobę, po wielu latach się to udało. A przynajmniej po części, bo stany depresyjne wciąż od czasu do czasu powracały.
- To raczej mi się poszczęściło – mruknął, bardziej do siebie samego niż do siostry. Zdawał sobie sprawę, iż każda normalna osoba nie wytrzymałaby jego osoby sprzed trzech lat. Nea jednak nigdy go nie opuściła, mimo iż ich związek był początkowo bardzo wątpliwy. Aki rzadko wspominał ten czas, pierwsze trzy lata po odejściu od Essi były bardzo mrocznym okresem, pełnym bójek, używek i prawdopodobnie wszystkiego co nielegalne. Baby Doll jednak nigdy w niego nie zwątpiła, wspierała go w każdym możliwym momencie. Dlatego to on siebie uważał za szczęściarza. Nigdy nie pomyślałby, że zasługuje na tak dobrą osobę, jaką była Nea. Tak samo, jak nigdy nie zasługiwał na Essi i jej miłość.
Słuchał siostry bardzo uważnie, starając się nie pokazać, jak bardzo każde słowo łamało jego serce. Wiedział, iż powinien był cieszyć się jej szczęściem, cieszyć się faktem, iż udało jej się ułożyć życie. Jednak nie potrafił. Słysząc mój syn, myślał tylko o tym, że miał to być ich syn. Myślał tylko o Mathiasie, o tym jak dotykał Essi i o tym jak wyglądał, kiedy brunet zahaczył o jego mieszkanie tuż przed swoim samolotem w jedną stronę. Zastanawiał się, jakby to wszystko wyglądało, gdyby Kai był jego dzieckiem, a ich życie toczyłoby się tak jak to zaplanowali. Siostra nagle zniknęła za mgłą, a przed jego oczyma ukazał się mały, niebieski domek, w którym żyli jako nowożeńcy. W wyobraźni widział bliźniaczkę, siedzącą w jego koszulce na gołym materacu w sypialni, wśród nierozpakowanych pudeł. Widział jej uśmiech, iskierki grające w oczach i czuł radość kogoś, komu spełnia się największe marzenie. Aki zacisnął zęby, wracając do rzeczywistości. Nie myślał o tym już od bardzo dawna, a z pewnością nie w takich szczegółach. Nie mógł pozwolić, by wspomnienia przejęły nad nim kontrolę. Musiał przyjąć do wiadomości fakt, iż teraz byli tylko rodzeństwem i każde z nich miało swoją rodzinę, swoje życie. Nawet jeżeli miałoby to wymagać jeszcze większej pracy, musiał to zrobić dla ich dwójki. Pragnął obecności Essi w swoim życiu i nie mógł pozwolić, by jego egoizm zniszczył szansę na ich zjednoczenie.
Usuń- Kai wydaje się być cudownym chłopcem i zdecydowanie wulkanem energii. Ma twoje oczy, wiesz? Od razu kiedy go zobaczyłem, wydał mi się dziwnie znajomy – przyznał, uśmiechając się ciepło.
- Studia? Wow. Brzmi jakbyś była mega zajęta, aż się boję, kiedy mi się uda wcisnąć na tą herbatę. Masz ze sobą jakiś kalendarzyk? Wpisałbym się w jakiś dzień, żebyś załatwiła sobie wolne – zażartował. Ilość zajęć i czynności, jakie wykonywała, był imponujący. Bez wątpienia brunet był dumny z bliźniaczki.
Kiedy jednak siostra wspomniała o swoim partnerze, twarz bruneta na moment stężała. Oczywiście, że mógł się tego spodziewać, ba! wręcz powinien. A mimo to, wiadomość o jej chłopaku była ciosem prosto w serce, które i tak ledwo się już trzymało. Aki zagryzł wargi, na moment przymknął powieki i odetchnął. Spokojnie. Nie miał prawa być zazdrosny.
- Jest dla ciebie dobry, tak? – zapytał spokojnie, spoglądając na kobietę. Domyślał się odpowiedzi, lecz potrzebował ją usłyszeć od siostry. Nie miało znaczenia, ile lat się nie widzieli, Aki wciąż martwił się o bliźniaczkę. Essi na zawsze miała pozostać jego malutką siostrzyczką, mimo iż była młodsza wyłącznie o kilka minut.
Aki
Aki nigdy nie był fanem świąt bożonarodzeniowych i gdyby nie determinacja Essi by kontynuować tradycję, spędzałby ostatnie dni grudnia najzwyczajniej na świecie. Być może powodem do takiego nastawienia były niezbyt miłe wspomnienia z domu dziecka, gdzie święta były tym przygnębiającym czasem przypominającym o braku kochającej rodziny i ciepłym domu, wypełnionym zapachem świeżej choinki i widokiem stosu prezentów pod nią. Wigilia w ośrodku nie była niczym specjalnym, jedyną wyjątkową rzeczą był fakt, iż każde dziecko dostawało po jednym pierniku – personel nie chciał, bądź nie był na tyle opłacony, aby postarać się o większy gest. Po rozstaniu z Essi brunet nawet nie zwracał uwagi na czas świąteczny – były to jedynie puste dni, wypełnione jeszcze większą ilością alkoholu i innych używek. Dopiero po pojawieniu się Nei w jego życiu naszła zmiana. Obecność dziewczyny i jej ekscytacja w stosunku do świąt, zmieniły pogląd Aki’ego i właściwie sprawiły, iż polubił ten specyficzny czas pod koniec każdego roku. Wraz z narzeczoną świętowali dwudziestego-czwartego grudnia zapraszając wspólnych znajomych na kolację. Podczas gdy brunet spełniał się w kuchni, szykując rozmaite dania, Nea dekorowała mieszkanie i pakowała prezenty. Ubieranie choinki było ich wspólnym zadaniem, zawsze wypełnionym śmiechem i rockowymi coverami świątecznych piosenek. W pierwszy dzień świąt jeździli do rodziców Nei i spędzali kilka kolejnych dni w ich domku na obrzeżach Helsinek. Aki musiał przyznać przed samym sobą, iż uwielbiał ten czas – nie tylko dlatego, że rodzina narzeczonej w pełni go akceptowała i adorowała, ale również z powodu faktu, iż od jakiegoś czasu uwielbiał wypady za miasto. Zaczął się nawet zastanawiać nad kupnem własnego domu na wsi – miejsca, do którego mogliby jeździć w weekendy, a gdzie ich córka miałaby możliwość dorastania wśród natury, ciszy i spokoju. Podobała mu się wizja własnego ogrodu, kominka, braku hałasu dochodzącego z ulicy.
OdpowiedzUsuńJednak w tym roku inne marzenie postanowiło się spełnić. Powrót Essi do jego życia był jego własnym cudem bożonarodzeniowym. Nadal nie mógł uwierzyć w to, że zupełnie przypadkowo wpadli na siebie w zatłoczonym i głośnym sklepie, robiąc świąteczne zakupy. W duchu dziękował każdego dnia za jej obecność w jego życiu, bo dopiero jej widok uzmysłowił mu fakt, jak bardzo brakowało mu siostry bliźniaczki i ich relacji. Spędzanie świąt wspólnie wydało się czymś oczywistym w zaistniałej sytuacji i oboje zgodzili się na to, by zorganizować kolację w mieszkaniu Essi. Aki zjawił się tam równo o godzinie czwartej po południu, niosąc ze sobą prezenty, przygotowane przez siebie potrawy oraz wino. Przywitał małego Kaia szerokim uśmiechem, kiedy ten postanowił być panem domu i otworzyć mu drzwi.
- Hej – rzucił krótko, schylając się i całując siostrę w policzek. Położył wszystkie siatki oraz zapakowane prezenty na podłodze i zamknął za sobą drzwi.
- Niestety będziecie musieli się nacieszyć tylko moją obecnością. Nea nie czuła się zbyt dobrze, a rodzice akurat byli dziś rano w mieście także zabrała się z nimi do domu. Powiedziała, że mam was wszystkich wycałować, a zwłaszcza tego tutaj przystojniaka – mówiąc to spojrzał się z uśmiechem na Kaia, który z ciekawością zerkał na leżące obok niego prezenty.
- Nie chciałem rujnować naszych planów, także dołączę do nich dopiero późnym wieczorem albo jutro rano, w zależności od pogody. Poza tym, nie mógłbym ominąć kosztowania twoich potraw. Od osoby, która przypala wodę na herbatę, do kogoś kto przyrządza całą kolację wigilijną… Jestem ciekaw rezultatów – zaśmiał się, specjalnie drocząc się z siostrą.
Aki